Polska i my

Inne

APEL

Każdy wie jakie teraz nastają święta, prawda?

Święto Wszystkich Świętych oraz Wszystkich Zmarłych.

Chciałam do was, Polacy, apelować o wydanie jednej małej złotówki. Na co? Na grób nieznanego żołnierza. Czy ta złotówka t dużo? To tak na prawdę jeden cukierek mniej. Na upierdliwego ktoś powie, że nie ma zniczy za 1zł. Są tylko trzeba się rozejrzeć, ale nawet te 1.50 zł raz w roku nie jest dużo. Przeważnie groby Nieznanych Żołnierzy wyglądają tak:

 

Trawa, chaszcze, ewentualnie znicze stojące rok, albo dwa. Nie mówię, że wszędzie tak jest. Ale w 89% miastach Polski. Nie proszę was o koszenie trawy, mycie grobu, ale postawienie jednego znicza i krótką modlitwę: znak krzyża " Dziękuję" znak krzyża, odejście. Co to zmieni? Jeden znicz? Co komu po jednym zniczu. To nic nie da. Ale pomyślmy. Ty postawisz jeden mały znicz. Druga osoba postawi jeden miały znicz. Trzecia osoba postawi jeden mały znicz. I za wami kolejni! I czy to nie będzie wspaniałe? To, że pamiętamy? To żołnierze. Zawdzięczamy im tak wiele! Całe nasze dzisiejsze życie! To dzięki nim cieszymy się wolnością! Uczcijmy to! Niech groby wyglądają tak:

Albo chociaż tak:

 

Później przejdziecie. I zobaczycie: Wśród tych zniczy jest mój. Albo: Ten znicz jest mój. Możecie powiedzieć: Tak, zapaliłam/łem! Tak, pamiętałam/łem! Tak jestem z tego dumna/y!Tak to ja! Oddałam im hołd. Poświęciłam minutę. I to była cudowna minuta. Jestem Polakiem. Pamiętam o Ojczyźnie i ludziach, którzy jej bronili. Uwierzcie mi. To jest wspaniałe uczucie zapalić dla kogoś taki jeden mały znicz. Kiedy ich będzie więcej, na pewno nie będą zalegać do następnego roku. A jak będzie jeden, powiecie za rok: "Tylko ja pamiętam... Ale dobrze, że chociaż ja."

Jak widzicie ten mały znicz znaczy bardzo wiele. Więc nie zapomnijcie. A jak nie możecie znaleźć grobu nieznanego żołnierza u siebie na cmentarzu, zapalicie ten mały lampion na jakimś zaniedbanym grobie. To też wiele znaczy.

Dziękuję jeśli to zrobicie.

Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta.

 

A tu trochę wierszy:

Stanisław Barańczak

Święto Zmarłych


Podają sobie ręce
pod ziemią; leżąc na wznak, rozpychają
łokciami zgniłe deski, rozgarniają dłońmi
glebę, korzenie traw, odłamki próchna; milcząc
spiskują przeciw nam, zbierają siły;
zbyt wielu ich już;

zbyt wielu skulonych
w brzemiennych brzuchach grobów, które sterczą
tak kanciasto, że pęka ich ziemista skóra;
a oni rosną wewnątrz i rośnie im w płucach
ostatni przechowany haust powietrza, choć
przebiliśmy im pierś poprzez ziemię kołkiem
krzyża;

za lekka ziemia im i przegnił krzyż,
więc po co ta okrągła data: byśmy mogli
choć raz do roku za jednym zamachem
przywalić ich wieńcami, przygwoździć świecami
i przydusić nabożnym kolanem, aż stracą
nagromadzone siły, aż rozerwą
podziemny łańcuch rąk, opasujący Ziemię.

z tomu "Jednym tchem", 1970

 

TEN JEST SZCZEGÓLNIE WAŻNY (chociaż końcówkę...):

 

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

Krzysztof Kamil Baczyński „Elegia o...[chłopcu polskim]”